Nauczę Cię jak upiec mistrzowską pizzę

Czy chcesz zaimponować rodzinie i znajomym? PizzaNerd to najelpszy kurs pieczenia pizzy.

Nie przegap promocji 50% → Sprawdź: pizzanerd.pl

O Matko Boska! Co to ma być!? Czyli słów kilka o Yerba Matte

Zanim pierwszy raz spróbowałem Yerba Matte, zdążyłem usłyszeć na ten temat dziesiątki skrajnie różnych opinii.

Jedni porównywali smak i ogólne odczucia do wypicia zawartości zalanej wodą popielniczki. Inni mówili „do smaku się przyzwyczaisz, ważne że daje kopa„. Jeszcze inni zwracali uwagę na mistyczne wręcz przeżycia związane z grupowym, rytualnym smakowaniem yerby.

yerba matte

W trakcie dyskusji na Facebooku jeden z moich znajomych stwierdził, że zaczął „spożywać” yerba matte po powrocie z hardkorowego, plenerowego festiwalu muzycznego: „spodobały mi się te bambusy i cała ceremonia :) … później zapał spadł, kilka raz ją jeszcze piłem i pewnie się napiję, ale jakoś smakoszem też nie jestem„.

Z drugiej strony zakochana w yerbie koleżanka napisała: „Matee rox. Nie zabije nas kostka lodu w tropikach, nie zachorujemy od mate. Jakoś nie zauważyłam uszczerbku zdrowia u Argentyńczyków… Nie przesadzajcie z tym szkodzeniem. Ma sporo magnezu pobudza. I fajnie jest wychodzić na mate do parku.

Ja sam, po kilku miesiącach badania sprawy, postanowiłem spróbować Yerba Matte. W niezbędne akcesoria zaopatrzyła mnie moja ukochana małżonka, która od czasu do czasu popija Yerbę w pracy – jako zamiennik kawy.

O Matko Boska! Co to ma być!? – Pierwszy łyk

Pierwsze wrażenie było dokładnie takie, jak jedna z opinii przytoczonych na początku wpisu – POPIELNICZKA. Pierwsze zalanie, drugie, trzecie i nic. Dalej smakuje paskudnie. Po tygodniu kolejna próba – smak i wrażenia bez zmian.

Pozytywne pobudzenie całego organizmu to jedyny pozytyw, który odczułem po pierwszych kilku podejściach do zaparzania yerby. Ale że jestem wytrwałym zawodnikiem, z czasem obrzydzenie zmieniło się w akceptację tego smaku. Od czasu do czasu, kiedy potrzebuję dodatkowego zastrzyku energii, zaparzam yerbę w pracy i jako naturalny doping sprawdza się bardzo dobrze.

Smakoszem już chyba nie zostanę, nawet pomimo kozackiego wyglądu tykwy i bombilli ;)

 

tagi: , , , , ,

Ilość komentarzy: 9 - dołącz do dyskusji!

9 odpowiedzi na “O Matko Boska! Co to ma być!? Czyli słów kilka o Yerba Matte”

  1. Krzysztoff pisze:

    Wg. mnie yerba mate i właściwości, które posiada są najlepsze na świecie. Nie dość, że jest smaczna, zdrowa i aromatyczna, to jeszcze daje kopa na niemalże cały dzień. Bardzo się cieszę, że wymieniłem kawę na yerbę (już jakiś rok temu).

  2. smakosz pisze:

    Mimo kilku podejść nie jestem w stanie znieść smaku yerby, słodkolubnym zdecydowanie trudniej się przyzwyczaić. Kop taki sam jak po kawie więc mała czarna wygrywa pod każdym względem.

    • Tomek Lach pisze:

      Ja mam o tyle łatwiej, że odzwyczaiłem się od cukru już jakiś czas temu zarówno w herbacie jak i kawie, tak że z Yerbą jakoś daję radę ;) Ale słyszałem od znajomych, że yerbę też można słodzić wedle uznania.

  3. Majka pisze:

    Zastanawiam się jak się ma zakupiona przeze mnie ekspresowa herbatka fix Yerba Mate, która nie ma smaku popielniczki, czy daje kopa… hm… nie wiem, budzi mnie rano. Skład: liść Yerba Mate (ostrokrzewu paragwajskiego) – 75%, kwiat hibiskusa – 25% Oczywiście nie mam tego całego sprzętu, bo to nie jest herbata sypana, ale jestem ciekawa jak się ma t amoja do prawdziwej ?

  4. Pauleńka pisze:

    moje wrażenie było identyczne :D pomimo że nie paliłam, ale zapach papierosów i dymu każdy zna, więc można skojarzyć :)

  5. Maciek Budzisz pisze:

    Wiem jak smakuje Yerba, jednak nie wiem jak smakuje popielniczka zalana wodą, bo nigdy nie piłem :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

css.php